Historie Kuchenne

Luty 13, 2009

Jak nie mieć pecha?

Dziś piątek 13-stego, nie trzeba być miłośnikiem filmów grozy, by mieć się na baczności i spodziewać najgorszego. Także w kuchni. Zainspirowana wiadomą datą, postanowiłam stworzyć wpis, który może okazać się dla Was pomocny. W telegraficznym skrócie: jak sobie poradzić, gdy w kuchni dopadnie Cię pech?

Problem numer jeden: brud na płycie ceramicznej. U mnie na czele peletonu kuchennych zmagań, bo dopada mnie wyjątkowo często. Płyta ma to do siebie, że brud gości na niej przy byle zachlapaniu, a usunięcie go wymaga nie lada zręczności. Czyścik musi być i skuteczny, i delikatny, a o to niełatwo. Przetartej powierzchni po jednym z wynalazków nie udało mi się zniwelować niczym innym – została i będzie straszyć przez długie lata. Na to już nic nie poradzę, ale teraz nie zabieram się za czyszczenie płyty, jeśli nie mam pod ręką Soft Power. Trawestując dobrze znany slogan reklamowy – “bezwzględny dla brudu, łagodny dla ceramiki”.

Soft Power - silny, ale delikatny

Soft Power - silny, ale delikatny

Problem numer dwa: coś się rozlało! Bez tego kuchnia nie byłaby kuchnią, nawet jeśli mieszkasz sama. Jeśli domowników jest więcej, a pośród nich także dziś, szanse na powierzchnie bez zacieków maleją do zera. Jak z tego wybrnąć? W szafce/szufladzie/schowku wcale nie trzeba gromadzić arsenału ściereczek, wystarczy jedna, a skuteczna. Chłonna, dobrze zbierająca, nadająca się do każdej powierzchni. Do ścierania na sucho lub na mokro. Najzwyklejszy ręcznik papierowy też zdaje egzamin, choćby dlatego, że rolka jest zawsze pod ręką i można z niej wygodnie urwać kolejny kawałek. Połączenie jednorazowego ręcznika z superfunkcjonalną ściereczką – to dopiero byłoby coś! I uwierzcie, że takie cudo istnieje :)

Problem numer trzy: przypalone garnki, patelnie, żaroodporne naczynia… Znacie to? Nie uwierzę, że nie. Leżące godzinami w zlewie, by odmoknąć, nie wyglądają specjalnie estetycznie. Płyn to nie wszystko, trzeba czymś jeszcze zetrzeć pozostałości po smakowitym obiedzie. Gąbka odpada, trzeba rozejrzeć się za czymś mocniejszym. Druciak? Owszem, ale nie byle jaki, bo porysuje naczynia i podrażni dłonie. Na szczęście wymyślono jego delikatniejsze wersje, bardziej miękkie, a równie skuteczne (na przykład Paclan Spiro).

Z takim arsenałem pomocy żaden pech Was w kuchni nie dopadnie!

Luty 8, 2009

W domu czy w restauracji?

Filed under: kuchnia — Tagi: , , — Julka @ 11:03 pm

Bardzo rzadko udaje mi się wymknąć na porządny posiłek poza domem, ale w ubiegłym tygodniu plan się powiódł. Może to właśnie z braku wolnego czasu, a może z zupełnie innych powodów, zawsze, gdy jadam poza domem (umówmy się, nie wliczamy w to wizyt w knajpkach fast-food, które czasem ocalają od śmierci głodowej), wszystko smakuje genialnie. W domu, owszem, często udaje wyczarować się coś wyjątkowego, ale wyjście do restauracji to gwarancja prawdziwej uczty dla zmysłów, od przystawki aż po napoje. W piątkowy wieczór chyba pojęłam dlaczego. Otóż przychodzę, siadam, czekam, delektuje się jedzeniem, po czym płacę i grzecznie wychodzę. Nie interesuje mnie, co dzieje się w kuchni i jak to działa, że wszystko podane jest tak doskonale.

A w domu? Cóż… Też przychodzę, ale bynajmniej nie z pustymi rękami. Jeśli posiłek ma być sensowny, dwie siatki ze sklepu to minimum. Później nie siadam, a stoję w kuchi. Gdy wszystko jest już gotowe, też spokojnie nie siadam, bo tu trzeba zebrać naczynia ze stołu, tu przynieść nowe dania, tu komuś dokładkę, a tu się coś rozlało… To wszystko to wbrew pozorom tylko preludium. Prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy po takiej uczcie trzeba posprzątać. Składanie, zmywanie, wycieranie, segregowanie. Nim skończę, zapominam już, że zjadłam. Choć w kuchni nie brakuje pomocników (gumowe rękawice, superchłonna Practi Maxi czy wydajne i wygodne czyściki), ale i tak mam wrażenie, że każdy, nawet najlepszy, obiad w domu okupuję ciężką pracą. I może właśnie dlatego daje mi to tyle satysfakcji!

Theme: Banana Smoothie. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.