Sama nie wiem, czy tę historię umieścić w dziale “Dom” swojego bloga, czy może raczej w zakładce “Zabawne”. Ostatecznie zdecyduję się chyba jednak na “Życie”: takie rzeczy po prostu się zdarzają i trzeba być na nie przygotowanym. Posadanie własnego pojemnika na śmieci przed domem wymaga dwóch rzeczy: skrawka miejsca na plastikowy kontener i terminowego opłacania rachunków za wywóz nieczystości. O ile z pierwszym warunkiem nic się u nas nie zmieniło, w przypadku drugiego powstały pewne zawirowania. Przepadły dwie faktury – jedna pod naszą dłuższą nieobecność, druga w tajemniczych okolicznościach, a żadne z nas, w gąszczu cyferek, obliczeń i elektronicznych transakcji, w których co dzień siedzimy po uszy, nie zorientowało się, że oto właśnie nie płacimy za wywóz śmieci i świadcząca usługi firma ma zamiar upomnieć się o swoje. Przesłanie wezwania do zapłaty okazało się kwestią wtórną. Najpierw nastąpiło najgorsze: zabrano nam pojemnik na śmieci.

Nastawieni na dzień, góra dwa, nim usługi zostaną wznowione, postanowiliśmy zminimalizować produkcję domowych odpadów, zebrać wszystko do dużego worka i spokojnie poczekać na pojawienie się pojemnika. Biurokracja dała się jednak we znaki. Zanim wieść o naszej (ekspresowej bądź co bądź) wpłacie dotarła na odpowiednie biurko w siedzibie firmy zajmującej się wywożeniem śmieci, minęło dokładnie dziesięć dni. Przy trzecim worku ustawionym na schodach wejściowych do domu uznaliśmy, że czekanie nie ma sensu. Przy temperaturze średnio 28 stopni dzień w dzień, odpady zaczynały być odczuwalne, a deszcze wieczorami i w nocy nie ułatwiały sprawy – wszystko się rozmywało i spływało w dół. Przerażeni wizją rychłej wizyty służb sanitarnych, znaleźliśmy rozwiązanie, może nie idealne, ale znośne. Wykorzystując dużą przestrzeń bagażnika rodzinnego auta plus obszerny kontener na dziedzińcu w miejscu pracy, dzień w dzień fundowaliśmy pełnym odpadów workom przejażdżkę przez pół miasta, by tam się ich pozbyć. Operacja ryzykowna, ale na szczęście ktoś pomyślał kiedyś o stworzeniu worków na odpady, które mogą posłużyć w sytuacjach ekstremalnych. Supermocne, pojemne i ściągane poręczną taśmą – nic się nie wysypie, a przy przenoszeniu z miejsca na miejsce nie trzeba podtrzymywać ich od spodu. Mimo posiadania sporego zapasu w szafce z artykułami gospodarczymi, w najbliższym czasie nie planujemy powtórki z akcji wożenia śmieci.

Paclan Premium - na ekstremalne sytuacje




