Historie Kuchenne

Kwiecień 23, 2009

Wszystko kwitnie

Filed under: dom, różne — Tagi: , , , , , — Julka @ 2:56 pm

Nadeszła ta chwila w roku, kiedy w zapomnienie odchodzą wszystkie trudy związane z prowadzeniem domu. Kto ma za oknem sporo zieleni, wie o czym mowa. Ilekroć pomstuję na mycie okien (choć znam sposoby, by w szybkim tempie uporać się z nimi “na błysk”), przypominam sobie, że przez kilka wiosennych tygodni widok za nimi jest wart każdego wysiłku. Co roku w połowie kwietnia zaczynają kwitnąć drzewa owocowe, nadając całej okolicy iście bajkowy klimat. Alergicy może nie podzielają mojego entuzjazmu, choć i im ciężko byłoby zaprzeczyć urodzie tego zjawiska.

763705_spring2

Jesienne taplanie się w błocie i palenie liści, czy wiosenne przechadzki po ogrodzie w kaloszach i z workiem na odpady odchodzą w niepamięć. Choć wciąż brak czasu na beztroskie wylegiwanie się na leżaku, wystarczy samo spojrzenie za okno, by docenić własny skrawek zieleni za oknem. Trawestując pewien znany slogan reklamowy: własny dom – lata w kredycie, ściereczka Practi Połysk, by szyby były idealnie czyste – jedyne 6 zł, wiosenny widok za oknem – bezcenne. 753803_tree

Marzec 28, 2009

Krokusy, przebiśniegi i… masa sprzątania

Posiadanie ogrodu, kiedy jeszcze go nie miałam, kojarzyło mi się zawsze z przyjemnością nie do opisania. Oto jest własny skrawek zieleni, z którego korzystasz kiedy tylko masz ochotę. Zielona trawka, leżaczek, hamaczek – ot, taka idylliczna wizja. Poglądy na temat własnego ogrodu zmieniły się znacznie, kiedy stałam się jego posiadaczką. Szybko pojęłam, że ten skrawek zieleni faktycznie jest własny, przez co rozumie się tylko jedno: cokolwiek jest w nim do zrobienia, robisz to własnymi rękoma. Niekoniecznie wtedy, kiedy masz na to ochotę.bez-tytulu1

Nie ma nic przyjemniejszego, niż po długiej i ponurej zimie dostrzec z okna pierwsze krokusy i przebiśniegi. Takie odkrycie przypomina jednak o nieuniknionym: wiosennych porządkach w ogrodzie. Jak na złość – w weekend, kiedy jest na to czas, leje jak z cebra i bynajmniej nie jest to przyjemny, wiosenny deszczyk. Pozostają zatem popołudnia. Wprawdzie już dłużej w ciągu dnia jest jasno, ale tak czy inaczej porządki w dzień powszedni są równoznaczne z ogromnym pośpiechem. Grunt to dobrze się zorganizować. Po szybkim przeglądzie ogrodowych narzędzi – wiekszość przetrwa jeszcze jeden sezon – zaczynam od grabienia tego, co zima pozostawiła po sobie na ziemi. Zmokłych liści i połamanych patyków jest tyle, że spędzam na tym jedno popołudnie. Drugi z rzędu dzień ogrodowego sprzątania przeznaczam na zebranie śmieci w worki i pozbycie się ich na dobre. Zadanie do najprzyjemniejszych nie należy, na szczęście z odsieczą przybywa mi Paclan ze swoimi gumowymi rękawicami i workami na odpady. Dzień trzeci to doprowadzanie do porządku klombów. Doskonale, że pierwsze kwiaty już wzeszły, szkoda tylko, że chwasty też nie chcą być gorsze. Wzdłuż alejki pojawiają się bratki – pierwsi goście w wybudzonym z zimowego letargu ogrodzie. Teraz będę tu częstym gościem. Szkoda, że rzadziej z leżakiem i hamakiem, a zdecydowanie częściej z motyką i w gumowych rękawicach.

bez-tytulu11

Theme: Banana Smoothie. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.