Historie Kuchenne

Maj 26, 2009

Doskonała gospodyni domowa

Filed under: dom, porządki, różne, rodzina, życie — Tagi: , , , — Julka @ 2:21 pm

Nie wstyd mi postrzegać siebie jako goposdynię domową. Jestem wieloma osobami: matką, żoną, copywriterem, edytorką, redaktorką, blogerką, zakupoholiczką … czasem też gospodynią. W żadnej z tych ról nie czuje się źle, ba – każdą z nich uwielbiam – oczywiście o ile dobrze je dozuje. Natomiast chyba żadne z tych określeń nie potrafi być takie pejoratywne jak “gospodynie domowa”. Chyba wiem, kto jest winny: reklamy pokazujące gotujące i sprzątające kobiety, jako najszczęśliwsze, gdy mogą mężowi i pyzatym dzieciom położyć na nakrytym obrsuem stole połać parującego mięcha. Mniam. Lub te które niemal pękają z radości, gdy białą koszulkę (5 pln) dopiorą do lśniącej bieli. ZTe reklamy prowadzą do tego:

A gdzie złoty środek ? Uwielbiam gotować i czuję się dumna, gdy innym smakuje, ale to tylko wycinek mojego życia. W przeciwnym wypadku – współczucia.

Kwiecień 3, 2009

Wielkanocne odliczanie

By nie poddać się szaleństwu przedświątecznych porządków, wielkanocnego obżarstwa i bezradności w sprzątaniu po rodzinnych posiedzeniach, postanowiłam rozpisać sobie swego rodzaju kalendarium. Mam tu wszystko: co koniecznie trzeba, co by się przydało i czego, broń Boże, nie robić. Ustaliłam, że zaczynam działać 3 dni przed Wielkanocą. Oby się trzymać grafiku, a wszystko będzie dobrze.

497227_chicken_in_broken_egg

Środa, 8 kwietnia: Gruntowne wiosenne porządki mam już za sobą, ale kapryśna pogoda sprawiła, że gdzieniegdzie, zwłaszcza na szybach, mogą jeszcze widnieć niechciane ślady zimy. Przejrzę wszystkie okna w domu, czy są nieskazitelnie czyste. Ze smugami i drobnymi zabrudzeniami sprawnie poradzi sobie ściereczka   z wysokogatunkowej mikrofibry.

Czwartek, 9 kwietnia: Jakie jest najważniejsze miejsce w domu podczas świąt? Oczywiście, rodzinny stół! Warto zadbać o to, by był lśniący i przygotowany na przyjęcie gości już kilka dni przed nadchodzącą Wielkanocą. Codzienny obrus powoli zamieniam na świąteczny, przy okazji przeprowadzam „próbę generalną” wielkanocnego wystroju. Wcześniej nie obejdzie się bez wyczyszczenia stołu odpowiednim środkiem i wypolerowania go miękką, chłonną ściereczką ( oczywiście Practi Maxi Paclan na poręcznej rolce).

Piątek, 10 kwietnia: Centrum wielkanocnego dowodzenia to bez wątpienia kuchnia. Upewniam się, że mam wszystko, czego potrzebuję, bo w trakcie świątecznych dni możliwość uzupełnienia zapasów często graniczy z cudem. Potrawy, które wymagają wcześniejszego przygotowania, już dziś goszczą w kuchni, by za dwa dni cieszyć swoim smakiem i aromatem wszystkich, którzy zasiądą za wielkanocnym stołem.

Sobota, 11 kwietnia: Co za zapachy! To właśnie dziś pora na wielkie pieczenie  i gotowanie. Niezależnie od tego, czy o świąteczne przysmaki dba sama pani domu, czy zaprasza do kuchni innych członków rodziny, warto pamiętać o kilku prostych zasadach, dzięki którym każda potrawa będzie udana. I tak: przy ciastach nieodzowny jest papier do pieczenia, przy zupach, sosach i sałatkach przydatne mogą się okazać roboty kuchenne, które w krótkim czasie posiekają czy wymieszają wszystkie składniki, a gdy dojdziemy do pieczeni, ani rusz bez foliowego rękawa.

Niedziela, 12 kwietnia: Dziś świętujemy w gronie najbliższych, nie zaprzątając sobie głowy tym, czy wszystko wokół na pewno lśni i jest pięknie podane. Po sytym śniadaniu i wystawnym obiedzie  najlepszym sposobem na relaks jest długi, wiosenny spacer. Oby w tym roku pogoda nie spłatała nam figla.

Poniedziałek, 13 kwietnia: Świętowania czas dalszy, jednak dziś, oprócz delektowania się wielkanocnymi specjałami, można pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. Gdy już tradycji stanie się zadość i w domu pojawią się nieuniknione   w śmigus-dyngus kałuże, z pomocą przyjdzie chłonna  ścierka do podłóg i gumowe rękawice. Taki zestaw najlepiej mieć w pogotowiu już od rana, by nikt z domowników nie zrobił sobie krzywdy na śliskiej powierzchni. Takie zabawy bywają naprawdę bolesne.

Wtorek, 14 kwietnia: Poświąteczne porządki czas zacząć. W pierwszej kolejności robię przegląd tego, co zostało na wielkanocnym stole. Jeżeli nie wszystko zostało zjedzone, na pewno się nie zmarnuje. Grunt to przełożyć świąteczne smakołyki do woreczków do mrożenia i umieść w niskiej temperaturze – w folii najwyższej jakości na pewno zachowają swój smak i aromat przez długie tygodnie.  Z całą resztą świątecznych pozostałości, czyli nieuniknionymi odpadami, można uporać się sprawnie: wystarczy kilka pojemnych i poręcznych worków na śmieci ( niebieski Multitop zawsze pod ręką), by nawet za jednym kursem do kontenera wynieść wszystkie odpady. W domu nie ma już śladu  po Wielkanocy? Ważne, by pozostała wiosenna i rodzinna atmosfera!

497227_chicken_in_broken_egg1

Marzec 28, 2009

Krokusy, przebiśniegi i… masa sprzątania

Posiadanie ogrodu, kiedy jeszcze go nie miałam, kojarzyło mi się zawsze z przyjemnością nie do opisania. Oto jest własny skrawek zieleni, z którego korzystasz kiedy tylko masz ochotę. Zielona trawka, leżaczek, hamaczek – ot, taka idylliczna wizja. Poglądy na temat własnego ogrodu zmieniły się znacznie, kiedy stałam się jego posiadaczką. Szybko pojęłam, że ten skrawek zieleni faktycznie jest własny, przez co rozumie się tylko jedno: cokolwiek jest w nim do zrobienia, robisz to własnymi rękoma. Niekoniecznie wtedy, kiedy masz na to ochotę.bez-tytulu1

Nie ma nic przyjemniejszego, niż po długiej i ponurej zimie dostrzec z okna pierwsze krokusy i przebiśniegi. Takie odkrycie przypomina jednak o nieuniknionym: wiosennych porządkach w ogrodzie. Jak na złość – w weekend, kiedy jest na to czas, leje jak z cebra i bynajmniej nie jest to przyjemny, wiosenny deszczyk. Pozostają zatem popołudnia. Wprawdzie już dłużej w ciągu dnia jest jasno, ale tak czy inaczej porządki w dzień powszedni są równoznaczne z ogromnym pośpiechem. Grunt to dobrze się zorganizować. Po szybkim przeglądzie ogrodowych narzędzi – wiekszość przetrwa jeszcze jeden sezon – zaczynam od grabienia tego, co zima pozostawiła po sobie na ziemi. Zmokłych liści i połamanych patyków jest tyle, że spędzam na tym jedno popołudnie. Drugi z rzędu dzień ogrodowego sprzątania przeznaczam na zebranie śmieci w worki i pozbycie się ich na dobre. Zadanie do najprzyjemniejszych nie należy, na szczęście z odsieczą przybywa mi Paclan ze swoimi gumowymi rękawicami i workami na odpady. Dzień trzeci to doprowadzanie do porządku klombów. Doskonale, że pierwsze kwiaty już wzeszły, szkoda tylko, że chwasty też nie chcą być gorsze. Wzdłuż alejki pojawiają się bratki – pierwsi goście w wybudzonym z zimowego letargu ogrodzie. Teraz będę tu częstym gościem. Szkoda, że rzadziej z leżakiem i hamakiem, a zdecydowanie częściej z motyką i w gumowych rękawicach.

bez-tytulu11

Marzec 12, 2009

Teoria względności, czyli kto dziś posprząta?

Filed under: dom, porządki, życie — Tagi: , , , , — Julka @ 3:25 pm

Co leży u podłoża odwiecznej dyskusji par mieszkających razem zatytułowanej „Czemu tylko ja sprzątam?” ? Mam pewną teorię na ten temat, którą nie omieszkam podzielić się z Wami, drodzy Czytelnicy.

-Jak możesz tu tak spokojnie siedzieć? Nie widzisz, co się dzieje dookoła?
Takie i podobne pytania nadzwyczaj często padają, gdy właśnie relaksuje się z książką czy TV. Zawsze wtedy, gdy leżę na kanapie.
- Ale o co chodzi? Co się właściwie dzieje? – Pytam.
- No, o ten bajzel przecież. Nie przeszkadza Ci to?
- Jaki bajzel? Przecież jest porządek.



Zacytowany fragment rozmowy pięknie obrazuje sedno problemu.  Tam gdzie moja ukochana widzi stajnię Augiasza , ja widzę bluzę zawieszoną na krześle i kubek z herbatą, w którym ponad łyk czeka aż będę go potrzebował. A przecież ja też nie chcę mieszkać w brudzie, ale także połowy życia poświęcać na sprzątanie, którego efekty po upływie 24 godzin przestaną być widoczne. Osobiście mam pewne rozróżnienie, które pozwala mi określić kiedy dom wymaga sprzątania. Mianowicie: stan czystości mieszkania dzielę na:
a.Bałagan
b.Syf
Wrogiem bałaganu nie jestem, wrogiem syfu – jak najbardziej. Cały szkopuł w tym, że u mnie granica, w której bałagan zmienia się w syf leży o mniej więcej dzień czasu dalej niż u mojej małżonki.  Tym samym rzadko dochodzi do momentu, w którym odczułbym potrzebę porządków, ponieważ Pani Domu do tego nie dopuszcza. Możliwe rozwiązania?  Przeczekać. Zacisnąć zęby i dać szansę kurzowi. Niech naprawdę się go trochę uzbiera. Niech sprzątanie nie będzie tylko mało atrakcyjnym obowiązkiem. Mi pomaga fajna piosenka i gadżety dostępne na sklepowych półkach – bambusowa ściereczka, srebrna ściereczka, do wyboru, do koloru!

Paclan Practi Natura, czyli sprzątaj z bambusem

Paclan Practi Natura, czyli sprzątaj z bambusem

Luty 24, 2009

Z pamiętnika Pana Domu

Filed under: dom, porządki, życie — Tagi: , , , , , , — Julka @ 3:54 pm

Co roku o tej porze przychodzi mi na myśl, że urodziłem się nie w tej co trzeba strefie klimatycznej. Od kilku tygodni nie widzę za oknem nic innego, jak wszelkie możliwe odcienie szarości i wszelkie możliwe rodzaje opadów.    W poniedziałek brnę w śniegu po kolana, by już w środę tonąć w wodzie po kostki, a w piątek w błocie. Jest pięknie. Jeszcze piękniej, niż na zewnątrz, sprawy się mają w okolicach domu – na podjeździe, ścieżce, w garażu i w piwnicy. By przejść w miarę suchą stopą z samochodu do drzwi wejściowych, nie obejdzie się bez szufli, miotły i wiaderka piasku. A co w garażu? To już wyższa szkoła jazdy.

Doświadczenie nauczyło mnie, że w miesiącach zimowych, zwłaszcza wtedy, gdy wszystko zaczyna płynąć, nie zapuszczać się w podziemne części domu bez odpowiedniego asortymentu. Składają się na niego: mop, wiadro, kilka chłonnych, mocnych i obszernych ścierek do podłogi i paczka gąbeczek-czyścików. No i kalosze, rzecz jasna. Nasz dom, jak zapewne wiele innych, ma tę uroczą właściwość, że wodę z zewnątrz chętnie przyjmuje, ale sam się jej raczej nie pozbywa. Od tego jestem ja, gospodarz, i jego ekwipunek. A więc nabieram do wiadra, wylewam, ścieram, wyrzymam, znów wylewam… Kilka takich rundek i jest względnie sucho, pozostaje samo zmycie na czysto ubrudzonych podłóg i doprpwadzenie do stanu używalności wszelkich detali, które w tej garażowej powodzi znalazły się o kilka centymetrów za nisko.      Z pomocą przychodzą mi kolorowe gąbeczki, druciaki, czyściki i inne bajery, które rzekomo mają zastosowanie tylko w kuchni, z czym absolutnie się nie zgodzę. Tak doprowadzony do ładu garaż plus skrawek piwnicy to pomysł na zagospodarowanie minimum dwóch godzin, ale w zasadzie co innego można zaplanować, gdy pogoda taka a nie inna? Żeby nie było, że luty w Polsce nie dostarcza rozrywek.

Theme: Banana Smoothie. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.