Historie Kuchenne

Sierpień 5, 2009

Back to ’40

Filed under: różne, życie — Tagi: , , , — Julka @ 8:54 am

Polska w latach ’40 zniszczona była wojną. Krwawe rządy prowadził nieco później stalinowski reżim. Nic więc dziwnego, że Stany Zjednoczone były ziemią obiecaną dla Europejczyków. Wskazuje na to też wystawa, która niedawno była do obejrzenia w Krakowie. Ale i w Stanach nie było tak różowo, jak wskazywałyby na to poniższe obrazki. Przecież to czas, kiedy zostaje zrzucona bomba atomowa, kiedy na dwa obozy dzieli się świat. Z drugiej strony: to czasy Joe Di Maggio (dla niewtajemniczonych jest to największa ikona sportu w USA) czy też Kobiecej Ligi Baseball’u, którą to znamy z filmu Ich Własna Liga z Madonna, Geeną Davies czy Tomem Hanksem.

Graficznie i reklamowo czasy te są niezwykle idealizowane. Szczytem szczęścia jest dom na przedmieściach i dobra posada, najlepiej w korporacji lub zakładzie pracy położonym w sielskiej podmiejskiej dzielnicy. Role w rodzinie są twardo podzielone. Układ ten już dąży do krachu, który pokazał choćby Sam Mendes w filmie Droga do szczęścia z Leo Di Caprio i Kate Winslet. Polecam ! Poniższe grafiki pochodzą se strony retrorenovation.com, która jest jedną z moich ulubionych. Autorka zbiera zdjęcia z kampanii marketingowych, właśnie z lat 40.

1946-american-kitchen-crop2

Home sweet home. A kuchnia w zabudowie. Architektura tego rozwiązania kuchni dziś jest obowiązującym standardem. A pamiętacie polskie kuchnie lat ’70. ? Poniżej wprawdzie stołówka, ale też jest zabawnie.

1946-american-standard-kitchen-cropRodzina na swoim.

1948-1949-ge-kitchen-lighting-cropped

Reklama oświetlenia General Electric. Jak widać, i tatuś może w kuchni popracować. Osobiście jednak uważam styl “ciągle pod krawatem” za męczący. Ale widzieliście w jakimkolwiek filmie z tego okresu mężczyznę w innym ubiorze?

Czerwiec 29, 2009

Garden party – deszcz nam nie przeszkodził

Filed under: kuchnia, różne — Tagi: , , , , , — Julka @ 10:00 pm

Na garden party, mimo kiepskiej pogody i deszczu, przybyło sporo znajomych. Wydawało nam się, że zabezpieczyliśmy się przed tą paskudną aurą i w ogrodzie postawiliśmy dwa duże namioty, tak aby goście nie zmokli. Z cukru nie jesteśmy, niech leje, doroczne garden party musi być. Jednak nie udało się, mimo szczerych chęci, rozpalić ogniska. Strumienie deszczu pokrzyżowały nasze plany. Ale grill pod zadaszeniem spełniał swoją funkcję znakomicie.

1068778_summer_bbq_2

Przygotowałam rybę w warzywach, którą owinęłam w folię Grill Aluminium. Ta jest o tyle lepsza, że jest mocniejsza od zwykłej kuchennej, przez co danie na pewno się nie rozsypie i nie wpadnie pomiędzy rozżarzone węgielki. Chcecie przepis? Bardzo proszę:

Ryba w warzywach

Najlepiej kupić świeżą w markecie, dokupić bazylię w doniczce, pietruszkę, cytrynę, masło, paprykę, czosnek, pomidor i przyprawy (oregano, pieprz, sól). Rybę umyć, przyprawić, położyć na folii. Do środka włożyć trochę masła (które spowoduje, że mięso nie będzie takie suche), cytrynę, świeżą bazylię, pietruszkę. Warzywa ułożyć po bokach na folii, posypać oregano i wcisnąć trochę czosnku. Całe danie obwinąć folią i położyć na rozgrzany grill. Ryba po 15 minutach jest gotowa do podania.

627250_bbq

Inne przysmaki, które uwielbiam podawać na garden party, to warzywa z grilla. Doskonała jest papryka lub cukinia, gdy się je podsmaży. Ale koniecznie na tackach! Albo czosnek, którego całą główkę zawijamy w folię aluminiową i kładziemy na grilla. Upieczony w ten sposób, doskonale nadaje się do smarowania na chleb. Pyszności…

Czerwiec 16, 2009

Kuchnia na metrze kwardatowym

Filed under: kuchnia, różne — Tagi: , , , , — Szymon Sikorski @ 9:00 am

Nie da się ? Da się ! Te porady są tym cenniejsze im za każdy razem brakuje mi w kuchni miejsca, mimo że do najmniejszych nie należy. Jak sobie radza Ci, którzy mieszkają w kawalerkach ? Gdzie oni chowają wszystkie przyprawy, gadżety, korkociągi, łyżki, chochle, tarki, sokowirówki, ostrzałki, sitka, obieraczki itede itepe Odpowiedź jest prosta. Trzymają w szufladach tylko to co potrzebują !! Banał ? Mniej bibeltów, mniej nigdy nie używanych patelni, garnków, pojemników itp. Aranącyjnie też się da to elegancko zagospodarować, co pokazały zdjęcia na serwisie domosfera.pl .

Na stronie producenta takowych mini kuchni – pełna zabudowa na UWAGA – 90 cm !!

kuchnia_mini_90

Imponująca funkcjonalność, prawda ? Z zobaczcie jak można poszaleć an 150 cm !!

MKGSES150_Elektro_2410

Wersja elegencka – w drewnie.

junior_kitchen

Te i wiele innych kuchni znaleźć można: http://www.limatec-ag.ch/

Tupot tysiąca małych stópek, czyli mrówki w kuchni

Filed under: dom, kuchnia, porządki, różne — Tagi: , , , — Szymon Sikorski @ 8:29 am

Do momentu upragnionego urlopu (lipiec / sierpień) jeszcze chwila. Każda z Was wie, że dom to nie praca i tu “sezonu ogórkowego” nie ma. No chyba, że robimy weki – dosłownie. W domu jednak tak samo dużo jest do zrobienia w szczycie sezonu jak i na przełomie czerwca i lipca. Bo przecież jeść trzeba, naczynia się brudzą, okna też same się nie myją. No i kurz – jest go więcej niż zimą. Najbardziej denerwują mni jednak mrówki.

Mrówka faraona (Monomorium pharaonis) pochodzi z Afryki. Cytując za Wikipedią: “Gniazdują we wszystkich dostepnych w budynku szczelinach, przemieszczając się swobodnie z mieszkania do mieszkania. Nie mają też specjalnych preferencji żywieniowych zjadając to, co jest dostępne u człowieka”. Wiecie jak to jest: pojawia się jedna, potem dwie. Nagle zaglądamy w jakieś miejsce, gdzie zaglądamy niezwykle rzadko i – c’est voila – widzimy gniazdo.

Jak się ich pozbyć:

1) Moja mama sugeruje ocet. Smnarowanie octem miejsca szczególnie przez mrówki lubianego, przynosi efekt. Ale ten zapach …

2) Dobry sposobem jest także cynamon. Podsypywanie nim miejsc, gdzie pojawiaja sie insekty.

3) Jest jeszcze Mrówkofon, czyli różnego rodzaju preparaty na mrówki. Sugeruję nie używać ich w kuchni i w mieszkaniu, a jedynie na zewnątrz, w klatce schodowej, w ogrodzie itp. Jest to środek trujący, a takich specyfików w mieszkanku lepiej unikać.

Są jeszcze inneporady – np. używanie soku z cytryny itp. Znacie jakieś inne ?

Czerwiec 2, 2009

Brytyjscy mistrzowie kuchni

Filed under: kuchnia, różne — Tagi: , , , , — Julka @ 1:26 pm

W każdym kraju znajdzie się kulinarna gwiazda, która według maksymy “przez żołądek do serca” zdobywa rzesze wielbicieli  gotowych słuchać jej rad. Choć kuchnia brytyjska nie należy do szczególnie atrakcyjnych i nie jest tak popularna jak włoska czy francuska, to właśnie z Wielkiej Brytanii wywodzą się trzy gwiazdy znanych na całym świecie programów kulinarnych. Nigella Lawson, Gordon Ramsay i Jamie Oliver, bo o nich mowa, z wdziękiem łączą swoje pasje: zamiłowanie do gotowania i do życia w błysku fleszy.

Nigella Lawson/dailymail.co.uk

Nigella Lawson/dailymail.co.uk

Nigella Lawson jest uwielbiana przez Brytyjczyków,  zwłaszcza płci męskiej. Seksowna 50-latka z pasją prowadzi dwa programy kulinarne, które oglądać można w wielu krajach,  także w Polsce. Jest także autorką kilku książek z oryginalnymi przepisami, podzielonymi kilka kategorii: osobne na każdą porę roku czy na rozmaite okoliczności. Nigella przyznaje, że ma gdzieś pogłoski o swojej – rzekomo zbyt pełnej – sylwetce. Uznaje, że jako gospodyni i autorka programów kulinarnych, byłaby mało wiarygodna nosząc rozmiar 36. A tak – wszyscy widzą, że szykowanym przez Lawson deserom trudno się oprzeć.

Gordon Ramsay/dailymail.co.uk

Gordon Ramsay/dailymail.co.uk

Gordon Ramsay, wychowany w Anglii Szkot, w młodości zapowiadał się na sportowca. Zamiłowaie do kuchni wzięło jednak górę i po studiach hotelarskich Ramsay rozpoczął pracę w licznych restauracjach i hotelach, gdzie zdobywał doświadczenie. Przez kilka lat mieszkał i pracował we Francji, co nie pozostaje bez znaczenia w jego kulinarnej twórczości. Obecnie Gordon, który w 2000 roku zdobył tytuł Kucharza Roku, jest właścicielem kilku restauracji, gospodarzem dwóch programów telewizyjnych i autorem licznych książek.

Jamie Oliver/dailymail.co.uk

Jamie Oliver/dailymail.co.uk

Najmłodszy wiekiem i stażem mistrz kuchni z Wysp Brytyjskich, gorący zwolennik ekologicznej i zdrowej żywności. Zdobył popularność dzięki licznym programom kulinarnym, których był gospodarzem. Jamie kilka lat temu zaangażował się w kampanię przeciw odżywianiu dzieci wszelkiego rodzaju fast-food i prowadzi aktywne działania w kierunku propagowania naturalnych posiłków w przedszkolach i szkołach. Oliver sam jest szczęśliwym ojcem trzech córek i właścicielem popularnej londyńskiej restauracji.

Maj 28, 2009

Muzyka łagodzi obyczaje

Filed under: różne, życie — Tagi: , — Julka @ 9:54 pm

Muzyka do samochodu, do pracy, do sypialni… A kuchnia? Tu często przydałoby się coś, co napawa optymizmem, gdy ze zlewu wita sterta nieumytych naczyń. Mam swoją subiektywną listę kilku niezawodnych “kuchennych” kawałków, przy których nawet za obieranie 3 kg ziemniaków łatwiej się zabrać. A że w niektórych z nich pojawiają się iście kuchenne nazwy? Cóż, to już zbieg okoliczności.

Wpadająca w ucho melodyjka, w której słychać to i owo o “strawberries, cherries….”:

Klasyk, który sprawdza się absolutnie wszędzie:

Ciepłe dźwięki z chłodnej Skandynawii:

Hit sprzed kilku lat, gdzie znów co nieco o owocach:

I najbardziej optymistyczna nowość ostatnich tygodni:

Owocnego słuchania w kuchennych czterech ścianach!

Maj 26, 2009

Doskonała gospodyni domowa

Filed under: dom, porządki, różne, rodzina, życie — Tagi: , , , — Julka @ 2:21 pm

Nie wstyd mi postrzegać siebie jako goposdynię domową. Jestem wieloma osobami: matką, żoną, copywriterem, edytorką, redaktorką, blogerką, zakupoholiczką … czasem też gospodynią. W żadnej z tych ról nie czuje się źle, ba – każdą z nich uwielbiam – oczywiście o ile dobrze je dozuje. Natomiast chyba żadne z tych określeń nie potrafi być takie pejoratywne jak “gospodynie domowa”. Chyba wiem, kto jest winny: reklamy pokazujące gotujące i sprzątające kobiety, jako najszczęśliwsze, gdy mogą mężowi i pyzatym dzieciom położyć na nakrytym obrsuem stole połać parującego mięcha. Mniam. Lub te które niemal pękają z radości, gdy białą koszulkę (5 pln) dopiorą do lśniącej bieli. ZTe reklamy prowadzą do tego:

A gdzie złoty środek ? Uwielbiam gotować i czuję się dumna, gdy innym smakuje, ale to tylko wycinek mojego życia. W przeciwnym wypadku – współczucia.

Maj 20, 2009

Małe wielkie rzeczy

Filed under: dom, kuchnia, różne — Tagi: , , , , — Julka @ 2:38 pm

Zwracacie uwagę na przedmioty, jak sama nazwa wskazuje, codziennego użytku? Są rzeczy, które na przykład w kuchni być muszą, więc po prostu są. Idziemy do sklepu, kupujemy, przynosimy do domu i korzystamy z nich, nie poświęcając zbyt wiele uwagi ich pochodzeniu. Zdarzyło wam się w trakcie domowej krzątaniny popaść w refleksję nad kształtem czy fakturą gąbczastego czyścika? Mi też nie, ale są przedmioty, które w pewnym sensie żyją własnym życiem, czyli mają ciekawą historię.

Skąd się wzięły ściereczki, które z założenia nie muszą być jednorazowe, ale można je urywać z praktycznej, poręcznej rolki? Ktoś słusznie zauważył, że do sprzątania chętnie używamy papierowego ręcznika. Rolkę można nosić ze sobą po całym domu i urywać dokładnie tyle, ile jest potrzebne. Raz, dwa, wytarte i do kosza. A ze ściereczką trzeba biegać i co chwilę ją płukać, wiadomo. Practi Maxi, jak sama nazwa wskazuje, są maksymalnie praktyczne. To taki ręcznik papierowy, tyle że w wydaniu z cienkiej i chłonnej tkaniny. Odrywasz kawałek, w zależności od tego, co nim wycierasz, wyrzucasz od razu lub dopiero po kilku użyciach i resztę rolki odstawiasz na półkę. Zawsze pod ręką i zawsze pomocne, zwłaszcza, że ściereczek można używać zarówno na mokro, jak i na sucho.

Folia do żywności to produkt bezbarwny nie tylko ze względu na swoje właściwości fizyczne. Ot, rzecz w kuchni potrzebna, ale żeby od razu zastanawiać się nad jej właściwościami? Z opinii konsumentów wynika, że ludzie niechętnie używają folii do żywności, bo ta słabo się klei i nie spełnia swoich funkcji. Co zatem robi pomysłowy producent? Zastanawia się nad folią, która będzie dobrze się kleiła, idealnie przylegała i była trwała. Do czego potrzebna jest folia? Do mrożenia, przechowywania i odgrzewania żywności. A zatem mamy trzy cechy i trzy zastosowania. I tak otrzymujemy 3w1 Paclana, która swoją potrójną naturę dodatkowo podkreśla trójkątnym opakowaniem. Banalny produkt, ciekawy przekaz.

Kwiecień 26, 2009

Czas na piknik!

Zawołanie z popularnego w latach ’90. filmu dla najmłodszych wcale nie traci na aktualności. Co roku o tej samej porze z przyjemnością zamieniamy niedzielne obiady przy suto zastawionym stole na posiedzenia na łonie natury. Połączenie odpoczynku na świeżym powietrzu z delektowaniem się wiosennymi specjałami jest możliwe tylko przez krótki czas w roku. Trzeba go zatem wykorzystać jak najlepiej. Piknik ma tę zaletę, że można urządzić go dla każdego. To fajny sposób na spędzenie rodzinnego weekendu, romantycznego popołudnia tylko we dwoje, jak i towarzyskiego spotkania w szerszym gronie. Wystarczy sprzyjająca pogoda, skrawek zieleni i prowiant. Ulubionymi rekwizytami amatorów pikników są: kultowy już  koc w kratę, wiklinowy kosz pełen przysmaków i hamak. To właśnie one najlepiej kojarzą się z idyllicznym obrazem wiosennego posiłku na świeżym powietrzu. Wybierając się na odpoczynek na zielonej trawce nie można jednak zapominać o kilku praktycznych drobiazgach, które  z pewnością ułatwią przygotowanie pikniku.

165031_camping_set

Jedzenie można przygotować jeszcze w domu lub zabrać ze sobą składniki     i zadbać o  szykowanie piknikowego menu już na miejscu. Kierując się czystą wygodą –  i szybkością działania – pierwsze wersja wydaje się bardziej atrakcyjna. Wówczas potrzebujemy jedynie papierowych torebek, folii spożywczej lub aluminiowej (czyli podczas pikniku będzie towarzyszył nam Paclan), by wiosenne specjały dotarły na miejsce świeże  i  nienaruszone. Czego nie może zabraknąć w koszu pełnym smakołyków? Na pewno wiosennych kanapeczek, koreczków (do ich przygotowania można użyć różnych rodzajów serów i wędlin), owoców, warzyw, lekkich, domowych wypieków i chłodnych napojów. Przygotowując piknikowy bufet najlepiej kierować się zasadą „dla każdego coś dobrego”, tak, by podczas biesiadowania na łonie natury nikt nie poczuł się pokrzywdzony. Acha, nie zapominajmy o tym, że słodycze i kolorowe napoje lubią nie tylko ludzie. By uchronić się przed nalotem os czy innych owadów, aromatyczne przysmaki najlepiej trzymać zawinięte  w szczelną folię i nie otwierać, nim przyjdzie ich kolej.

Piknik można urządzić zarówno poza miastem, gdzie łatwiej o zielone tereny, jak i we własnym ogrodzie czy na polance w miejskim parku. Gdziekolwiek się znajdziemy, mamy obowiązek pozostawienia miejsca   w idealnym porządku. Czy to leśna polana, czy skwerek niedaleko domu, po biesiadowaniu nie może pozostać śladu! Do ekwipunku należy dołączyć zatem kilka plastikowych worków, w które szybko i sprawnie zbierzemy wszelkie odpady. By nawet ta czynność nawiązywała do obcowania z naturą, można użyć Bunny Bags, czyli worków wyposażonych w duże, „królicze” uszy. Co zrobić, gdy w okolicy nie ma kontenerów na śmieci? Zabrać pakunek do bagażnika lub zanieść do najbliższego kosza na śmieci.  W końcu chcemy, by piękne piknikowe miejsce pozostało czyste przez długi czas.

Kwiecień 23, 2009

Wszystko kwitnie

Filed under: dom, różne — Tagi: , , , , , — Julka @ 2:56 pm

Nadeszła ta chwila w roku, kiedy w zapomnienie odchodzą wszystkie trudy związane z prowadzeniem domu. Kto ma za oknem sporo zieleni, wie o czym mowa. Ilekroć pomstuję na mycie okien (choć znam sposoby, by w szybkim tempie uporać się z nimi “na błysk”), przypominam sobie, że przez kilka wiosennych tygodni widok za nimi jest wart każdego wysiłku. Co roku w połowie kwietnia zaczynają kwitnąć drzewa owocowe, nadając całej okolicy iście bajkowy klimat. Alergicy może nie podzielają mojego entuzjazmu, choć i im ciężko byłoby zaprzeczyć urodzie tego zjawiska.

763705_spring2

Jesienne taplanie się w błocie i palenie liści, czy wiosenne przechadzki po ogrodzie w kaloszach i z workiem na odpady odchodzą w niepamięć. Choć wciąż brak czasu na beztroskie wylegiwanie się na leżaku, wystarczy samo spojrzenie za okno, by docenić własny skrawek zieleni za oknem. Trawestując pewien znany slogan reklamowy: własny dom – lata w kredycie, ściereczka Practi Połysk, by szyby były idealnie czyste – jedyne 6 zł, wiosenny widok za oknem – bezcenne. 753803_tree

Starsze wpisy »

Theme: Banana Smoothie. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.